Motywacja

3 etapy sukcesu – motywacja, determinacja, nawyk

Reaktywując bloga, zastanawiałem się od czego zacząć. Stwierdziłem, że wejdę w buty osoby początkującej, od czego ona zaczyna swoją przygodę z fitnessami.

 

Niezmiennie, do wykonania jakiegoś działania, które uchodzi za coś nowego ludzie potrzebują motywacji. Bodźca, który ruszy całą machinę decyzji i podejmowanych kroków. W tym artykule, opowiem jak to z tą motywacją jest i czy w ogóle jest ona potrzebna.

Motywacja

 

3 etapy sukcesu

W kolejnych akapitach przybliżę trzy etapy sukcesu. Bez których według mnie, nie uda Ci się osiągnąć dalekosiężnego celu. A chyba właśnie o to chodzi prawda ?

 

Zmiana ma być na lepsze i najlepiej na zawsze, a nie tylko powodowana ulotnym impulsem, po którym, po kilku tygodniach nie ma ani śladu. Więc do dzieła (znaczy czytania 😉 ).

 

Motywacja

Przeprowadzając konsultację, przed rozpoczęciem współpracy z podopiecznym, zawsze pytam o poziom motywacji i „jak bardzo chcesz to (w rozumieniu jako swojego celu) osiągnąć”. Wiele osób odpowiada, że w skali od 1 do 10 są zmotywowani na dychę, ale jeśli chodzi o założony cel, zawsze jest to niższa wartość. Z czego to wynika?

Uzyskuje różne odpowiedzi: „strach przed porażką”, „zawsze coś może pójść nie tak”, „chce sobie zostawić lekki zapas”. Ja to w zupełności rozumiem. Jest to lęk przed czymś nowym. Nosisz/łaś się z tym zamiarem pół roku, w końcu trafiasz w pełni zmobilizowany/a na siłownie i nie wiesz kompletnie czego się spodziewać. Więc zostawiasz sobie tą furtkę bezpieczeństwa w postaci 8 punktów chęci osiągnięcia celu. Podświadomie zakładasz, że coś pójdzie nie tak.

Oglądając ładną sylwetkę idola na fejsie, stwierdzasz, no kurde też tak chcę i kupujesz karnet na siłkę. Zderzasz się z rzeczywistością, że efekty nie są takie natychmiastowe. Że dobrze ćwiczyć tak, żeby nie zrobić sobie krzywdy. I wypada jeść jakoś sensownie, a nie zalewać wieczorem chipsy piwkiem. Motywacja spada. Bo nie jest tak chop siup i kolejnego karnetu już nie kupujesz.

Po kilku miesiącach stwierdzasz, teraz dam rade. Pójdę do trenera, on mi pomoże. Trafiasz na trenera – tyrana albo lenia z telefonem w ręku, obczajającym koleżanki na insta. W czasie kiedy powinien Ci służyć radą podczas ćwiczeń.

A co stoi na przeszkodzie zmienić trenera? Jeśli plan treningowy za ciężki, ułożyć nowy? Nie dasz rady chodzić zakładane 4 dni w tygodniu? Idziesz tyle ile realnie możesz. I w ten sposób dochodzimy płynnie do kolejnego akapitu.

Motywacja

…determinacja…

Wtem na scenę wchodzi starszy brat motywacji, determinacja, prawdziwy game changer. Jednak żeby być ZDE-TER-MI-NO-WA-NYM potrzebujesz czegoś więcej. Tu nie pomoże tylko motywacyjne pierdzielenie coachów internetowych i tym podobnych trenerów personalnych.

Musisz zajrzeć w trzewia swojego umysłu, swoich potrzeb i pragnień. Uzmysłowić sobie, w jakim miejscu jesteś teraz. Do czego doprowadzi Cię droga, którą teraz podążasz. I jeśli nie chcesz tam dotrzeć, co możesz zrobić, żeby to zmienić. Gdzie dotrzesz, jeśli tego nie zrobisz? Czy Twoje potrzeby będą wtedy zaspokojone? Czy zbliżysz się do wyobrażonego przez siebie szczęścia?

Wymaga to trochę czasu i przegadania z samym sobą, wewnętrznych, pierwotnych motywacji i potrzeb. Ale uwierz mi, warto. Otworzy to przed Tobą wrota determinacji, a wtedy będziesz chciał zrobić wszystko. Żeby znaleźć się w lepszym miejscu.

Mam nadzieję, że nie brzmię jak nawiedzony i na pewno nie miałem na celu nikogo „zmotywować”. Raczej uzmysłowić pewne procesy i przedstawić swoistą instrukcję obsługi samoświadomości, która może nas zabrać bardzo daleko. Ale za nim tam dojdziesz potrzebujesz jeszcze jednego składnika.

Motywacja

…nawyk.

Od determinacji jest bardzo niedaleko do nawyku, który jest nieodłącznym elementem zmiany. Masz nawyk porannego wychodzenia z psem, jazdy jedną drogą do pracy, więc żaden problem wyrobić sobie nawyk treningu co dwa dni albo po prostu aktywności fizycznej.

Jak to połączyć z codziennymi obowiązkami przeczytasz w tym artykule. Jak już sobie powiedzieliśmy, jeśli jesteś zdeterminowany, to zrobisz na prawdę wiele, o ile nie wszystko, żeby osiągnąć swój cel. Wyrobienie sobie nawyku z tym związanego będzie tylko naturalnym, kolejnym etapem, który będzie musiał zaistnieć.

Wyjście na trening będzie dla Ciebie czynnością oczywistą. Nie będziesz sobie wyobrażał inaczej dnia, jeśli o danej porze tego nie zrobisz. Bo musisz i koniec.

No to jak, motywacja i chęć zmian, a faktyczne zrozumienie takiej potrzeby chyba troszkę się od siebie różni, co? Wprowadzenie pewnych zmian w postrzeganiu i uzmysłowienie sobie jaki proces powinieneś przejść, żeby osiągnąć sukces, już na początku, znacznie Cię do niego przybliży. Będziesz działał świadomie i w zgodzie ze swoimi przekonaniami. To zawsze procentuje.

Kategoria
Cześć, nazywam się Piotr Szałkiewicz i jestem trenerem personalnym z Poznania. Swoje doświadczenie przekazuję pracując indywidualnie z klientami na siłowni, online, a od niedawna również na łamach bloga Swoimi wpisami staram się pokazać, że zdrowy tryb życia to nie ciężka harówa, tylko mądre podejście do diety i treningu z odrobiną zdrowego rozsądku
Post Created 6

Powiązane artykuły

Begin typing your search above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Powrót na górę